Już dawno zauważono, że ludzie lubią dreszczyk przerażenia, zwłaszcza kiedy tak naprawdę nic im bezpośrednio nie zagraża. Tę atawistyczną skłonność ludzkiej natury z lubością wykorzystują zarówno twórcy filmów grozy, jak i przeróżni przepowiadacze przyszłości. Nie ulega wątpliwości, że tematem najczęściej przewijającym się w najbardziej znanych proroctwach są wszelkiego rodzaju dramatyczne wydarzenia i katastrofy, a ukoronowaniem jest najstraszliwsza z nich - koniec świata. Jak ktoś kiedyś obliczył, koniec świata występuje w trzech czwartych wszystkich głośniejszych przepowiedni.
Zresztą trudno, żeby było inaczej, skoro motyw końca świata czy też wszechświatowej katastrofy, lub przynajmniej gwałtownego końca określonej cywilizacji, przewija się w całej historii ludzkości. Wystarczy przypomnieć mit Atlantydy, germańskie czy indyjskie legendy albo biblijny potop i Apokalipsę.
Szczególnym powodzeniem wśród proroków wieszczących koniec świata cieszą się lata kończące się apokaliptyczną liczbą symbolizującą Bestię, czyli 666, a także okrągłe daty. Nic dziwnego, że dla wielu z nich, a przede wszystkim dla interpretatorów tych proroctw - które ze względu na ich niejasność i ogólnikowość można na ogół tłumaczyć, jak się żywnie podoba - jedną z takich ulubionych dat końca świata miał być rok 2000.
Wśród przepowiedni, na które powoływali się ci, którzy straszyli świat wielką katastrofą na nowe tysiąclecie, najstarszą jest tak zwana przepowiednia Merlina.
Czarodziej Merlin
Każdy, kto choć raz zainteresował się celtyckimi legendami albo przynajmniej obejrzał jeden z popularnych filmów o rycerzach okrągłego stołu, wie doskonale, że Merlin był czarnoksiężnikiem na dworze celtyckiego władcy króla Artura. Ale jeśli wierzyć historykom, Merlin żył naprawdę w V lub VI wieku i był walijskim bardem, czyli wędrownym poetą i śpiewakiem podróżującym po całej Anglii oraz Francji, głównie - Bretanii.
Historycy są skłonni utożsamiać go z wymienianym w IX-wiecznej kronice Historia Brittonum niejakim Ambrożym, który przyszedł na świat "z nieznanego ojca" i "od narodzin odznaczał się darem jasnowidzenia". Został przyjęty na dwór tamtejszego władcy Voltigerna, który zasięgał jego rad przed planowanymi wyprawami wojennymi. W późniejszej Historii Królestwa Bretanii jej angielski autor Geoffroy de Monmouth nazywa go Merlinem, twierdząc, że takie imię nadał mu jego ojciec - demon, który uwiódł jego matkę zakonnicę. Po ojcu Merlin miał odziedziczyć magiczne umiejętności i zdolność przewidywania przyszłości. Tak czy inaczej, w tradycji ustnej w Anglii i Bretanii przechowywano autentyczne bądź apokryficzne przepowiednie Merlina, które spisano następnie w wieku XIX, kiedy to przyszła moda na legendy arturiańskie.
Otóż - jak twierdzą jego egzegeci - Merlin przepowiedział, między innymi, krucjaty, pojawienie się Joanny d'Arc (co zresztą, zdaniem niektórych historyków, odegrało niemałą rolę w przyłączeniu się do niej wielu mieszkańców północnej Francji, znających proroctwa Merlina) oraz rewolucję francuską. Nic dziwnego, że poważnie potraktowali też jego przepowiednię, iż w momencie kiedy chrześcijaństwo osiągnie wiek 20 lat ("profetolodzy" traktują każdy rok jako stulecie), "wybuchnie ono radością i zadrży z przerażenia", albowiem Kościół znajdzie się na krótko w swym apogeum, a zaraz potem świat chrześcijański spotka straszliwa katastrofa. Wyznawców Merlina nie speszyło to, że rok 2000 minął bez sprawdzenia się tej przepowiedni. Przecież rok to tak naprawdę sto lat, a więc jest spory margines błędu...
Paryż płonie
Jednym z najsłynniejszych współczesnych Merlina jest święty Cezary z Arles (470-542). Do roku 1789 był on zupełnie nieznany. Wówczas, po śmierci ostatniego arcybiskupa Arles, w papierach zmarłego znaleziono manuskrypt zatytułowany Magna Sancti Caesari latensis archiepiscopi praedictio (Wielka przepowiednia byłego arcybiskupa świętego Cezarego).
W tekście tym można znaleźć niemal wszystko. Od wielkiej zarazy, która spustoszyła Arles cztery lata po śmierci proroka, poprzez zwycięstwo Karola Młota nad Arabami i krucjaty, aż po koniec XX wieku. Pod warunkiem że "prawidłowo" zinterpretuje się hermetyczny i niejasny tekst przepowiedni. Dało to nawet asumpt niektórym krytykom do uznania manuskryptu za apokryf, gdyż większość dających się sprawdzić proroctw dotyczy okresu sprzed jego ujawnienia. Entuzjaści jednak traktują go z największą powagą, doszukując się w "straszliwym zgiełku broni" rozlegającym się na "błogosławionych polach Francji dwa razy w jednym stuleciu" zapowiedzi pierwszej i drugiej wojny światowej. Tak też potraktowali i inną jego zapowiedź - rychłej zagłady galijskiego Babilonu (czyli Paryża), jak wyliczyli, oczywiście w roku 2000. I podobnie jak entuzjastów przepowiedni Merlina to, że proroctwo się nie spełniło, wcale ich nie peszy.